Klęska polityki Wiktora Janukowycza

Drukuj

 

Niemal wszystkie rewolucje charakteryzuje wysoka dynamika i nieprzewidywalność zdarzeń. W niektórych przypadkach, zdarzenia postępują lawinowo i sytuacja zmienia się z godziny na godzinę. Niejednokrotnie nagłe zmiany o rewolucyjnym charakterze niosą ze sobą tragiczne skutki, w tym najbardziej poważny, jakim jest utrata najwyższej wartości danej człowiekowi –  życia. W ostatnich miesiącach, mieliśmy tego przykład tuż za naszą wschodnią granicą. Mieliśmy przykład do jakich metod zdolna jest władza, aczkolwiek wybrana legalnie, w niedemokratycznym kraju. Jest gotowa, nie tylko do tego, by nie szanować zdania innych. Przede wszystkim jest gotowa użyć broni z ostrą amunicją, by tłumić z początku pokojowe protesty na rzecz stowarzyszenia z Unią Europejską, za nic mając prawa człowieka. To był katalizator, który rozpalił demonstrujący tłum wolnych ludzi, nie tylko na kijowskim Eromajdanie, ale też w innych ukraińskich miastach.

 Były prezydent Ukrainy Wiktor Janukowicz odchodzi w niesławie, pozostawiając w gruzach efekty swojej polityki, która była od początku do końca grą pozorów. Jak inaczej można określić politykę, w której oszukiwanie własnego narodu jest rzeczą nadrzędną? Jak inaczej można określić to, że się co innego mówi w rozmowach dyplomatycznych i na konferencjach, a robi się w kraju coś zupełnie przeciwnego? I w końcu, jak można określić prowadzoną politykę, kiedy przedłuża się stacjonowanie floty czarnomorskiej na Krymie? Czteroletni okres urzędowania Wiktora Janukowycza na stanowisku prezydenta Ukrainy śmiało można nazwać permanentną grą pozorów oraz realizacją polityki, która uderzała w strategiczne interesy Ukrainy.

 

 800px-Holding_an_EU_flag

 

Na dzień dzisiejszy Janukowycz zapadł się pod ziemię. Jeśli przebywa na terenie Ukrainy, należy go w cywilizowany sposób osądzić. Dobrym rozwiązaniem jest postawienie go przed Trybunałem Karnym w Hadze. Winnych trzeba ukarać, ale tylko tych którzy dopuścili się czynów kryminalnych.

 To jeszcze nie koniec zmian na Ukrainie, idzie nowy początek, ale zawsze niesie on ze sobą niesamowite trudności. Przede wszystkim ważne jest ustabilizowanie sytuacji w kraju oraz sytuacji gospodarczej. Zapewne ten pierwszy warunek będzie mógł być spełniony po wyborach, do tego czasu mogą być trudności z jego realizacją, Rosja już gra swoją krymską kartą. Co do sytuacji gospodarczej, to Ukraina zmierza w stronę bankructwa. Nie napiszę, nic odkrywczego. Unia Europejska, Stany Zjednoczone i MFW muszą ratować ukraińską gospodarkę. Gospodarkę, która zarządzana w normalny sposób, ze swoim potencjale mineralno-surowcowym, mogła by wyjść na prostą.

 Rewolucja na Ukrainie, kolejny raz pokazała, że potrzebna jest renowacja w strukturach europejskich oraz zmiany w systemie podejmowania decyzji. Unia nie może zaprzepaścić idei „Europy od Atlantyku po Ural„ i „Europy dwóch płuc„. Jednocześnie Zachodowi brakuje takiej rangi polityków jak Churchill, de Gaulle, Thatcher czy Reagan, którzy myśleli o 10-20 lat do przodu. Elity Rosji powinny w końcu zrozumieć, że ich kraj jest w dużym stopniu naznaczony dziedzictwem bizantyjskim i bliskie związki z Zachodem są Rosji na rękę (wobec wzrastającej potęgi Chin oraz być może Islamizacji Azji Środkowej).  Rewolta na Ukrainie, aczkolwiek nie wiadomo ile jeszcze to wszystko potrwa, być może będzie mogła świecić przykładem dla innych pseudodemokratycznych państw. A elity rosyjskie powinny odłożyć w końcu niektóre myśli Dostojewskiego na półkę, szczególnie te o polityce imperialnej.

 Piotr Wildanger

Zdjęcie:  pl.wikipedia.org

Czytaj również