Gorący rock i zimna wojna cz. 2

Drukuj

Przez niemal połowę XX wieku, Amerykanie i Sowieci próbowali z sobą rywalizować, w ramach "zimnej wojny". Niektórym współczesnym politykom, zdaje się tęsknić za tymi czasami.Ten międzynarodowy spór odcisnął też swoje piętno w muzyce rozrywkowej. W latach 1945-1989/1991 powstało wiele zimnowojennych hymnów.

 

 

Przez niemal połowę XX wieku, Amerykanie i Sowieci rywalizowali ze sobą, w ramach „zimnej wojny”. Niektórym współczesnym politykom, zdaje się tęsknić za tymi czasami.Ten międzynarodowy spór odcisnął też swoje piętno w muzyce rozrywkowej. W latach 1945-1989/1991 powstało wiele zimnowojennych hymnów.

 

 

Link do cz. 1 

 

 

PROLOG

 

W pierwszych dniach sierpnia 1945 roku, podczas drugiej wojny światowej, amerykańskie lotnictwo dokonało ataku nuklearnego na dwa japońskie miasta. Nowa broń, wypróbowana wcześniej na amerykańskim pustkowiu, spustoszyła doszczętnie nie tylko obiekty bombardowań, ale też część morale japońskiej armii. Obawiając się, że Stany Zjednoczone mają jeszcze coś w zanadrzu ( jak się potem okazało – nie mieli) obóz przeciwnika przystąpił do rokowań nad kapitulacją. Można się zastanawiać nad zasadnością tego czynu. Było kilka planów wojennych, np. blokada kontynentalna Japonii. Innym był oczywiście inwazja na wyspy – tutaj aliantów dręczyły koszmarne sceny z Okinawy, kiedy to wyspę zdobywano ze zbyt dużym kosztem ludzkim. Sam W. S. Churchill  miał niespokojne noce, szczególnie gdy doświadcza się snów wojennych.

Samolot który zrzucił pierwsza bombę atomową „Little boy” nazywał się potocznie „Enola Gay„. W 1980 roku zespół Orchestral Manoeuvres in the Dark ( OMD), zatytułował tak jedną z piosenek. ” Wczoraj powinnaś zostać w domu…” - rozbrzmiewał pierwszy wers. Zatem, jakby wyglądał nasz świat w roku 2017 bez broni atomowej i energii jądrowej? Na pewno wojny dalej by były prowadzone bronią konwencjonalną. Ale to już zabawa dla miłośników historii alternatywnej, która z dużym prawdopodobieństwem rozgrywa się, poza naszym pojmowaniem, gdzieś tam w innym wszechświecie równoległym.

 

Saigon calling – czyli wojna w Wietnamie.

 

Po zakończeniu drugiej wojny światowej, doszło do hegemonii dwóch mocarstw: Stanów Zjednoczonych i Związku Radzieckiego, co prognozował już A. de Tocqueville.  Rywalizacja na płaszczyźnie wojskowej rozgrywała się na wielu frontach m.in. krwawe walki Wietnamie w latach 1962-1975.  O tym, że w krajach demokratycznych obywatele większości są nastawieni pacyfistycznie, a w krajach totalitarnch/autorytarnch już bywa z tym różnie, wiadomo nie od dawna. A to sprawia, że obok, marszów demonstracyjnych czy pikiet, do głosu dochodzą artyści. I tak już w piątym roku wojny, otrzymujmy od zespołu The Doors, protest song wojenny The Unknown Soldierz albumu Waiting for the sun (1967 r.). Klip został częściowo objęty cenzurą, gdyż przedstawiał pozorowaną egzekucję na wokaliście zespołu Jimie Morrisonie. Nie zniechęciło to jednak członków zespołu, by prezentować ją na koncertach ( polecam Live at the Hollywood Bowl z 1968 r,). „ Wykop grób dla nieznanego żołnierza, z ramion uczyń puste leże…”. Na szczęście koniec jest optymistyczny, gdyż podmiot liryczny ogłasza koniec wojny. W tekście nie ma nic o wojnie wietnamskiej, a to czyni piosenkę, ponadczasową i uniwersalną – może być zawsze dedykowana tym co nie powrócili z wojny.

Inną słynną piosenką w czasie wojny w Wietnamie była  Fortunate son”  z repertuaru  Creedance Clearwater Revival z albumu Willy and The Poor Boys (1969). ” To nie ja, to nie ja, nie jestem synem senatora…Wysyłają cię na wojnę i gdy pytasz ich, ilu  powinniśmy zabić, tylko odpowiadają: więcej…”.

Jeszcze w pierwszej połowie lat 80-tych, w USA, pisano tego typu piosnki, już bardziej w charakterze wspomnieniowym, przywołując dramat weteranów wojennych. I tak Billy Joel, reprezentujący nurt piano rocka, pokusił się o nagranie piosnki Goodnight Saigonz 1982 r. z albumu The Nylon Curtain. „Bez aparatów, zdjęć krajobrazu, z haszyszem i kasetami The Doors…Lecz jeśli zginiemy to tylko razem” –  Zapewne u wielu budziło emocje, jak niejedna piosenka z przypadająca na lata wojny.

Była jeszcze rzecz jasna piosnka Bruce’a Sprignsteena, ” Born in The USA” z albumu o tej samej nazwie (1984 r.). Dziś to chyba najpopularniejsza piosenka o tamtych wydarzeniach, gdyż często pojawia się na setlistach komercyjnych stacji radiowych. Jeśli ktoś lubi stadionową atmosferę, protest songi, zaciśniętą i uniesioną pięść „Bossa” w charakterze buntu – to i tutaj znajdzie coś dla siebie. Tym bardziej, że w dyskografii tego artysty jest tego trochę, nie bez powodu okrzyknięty został „nowym Bobem Dylanem”. ” Miał kobietę w Sajgonie, którą kochał, wciąż mam jego zdjęcie: z nim w jej ramionach…” głosił fragment tekstu.

 

Dentnte - czyli razem, a jednak osobno.   

 

W latach 70-tych XX wieku, nastąpiła bardziej normalna polityka międzynarodowa, z udziałem bloku komunistycznego i strony kapitalistycznej ( a były jeszcze tzw. państwa niezaangażowane – ruch istnieje do dzisiaj, co daje do myślenia – „zimna wojna” skończyła się wyłącznie symbolicznie). Żeby dojść do etapu „odprężenia” (fr. dentente) dwie zwaśnione strony, musiały przejść etap „gorących dwóch tygodni” podczas kryzysu kubańskiego w 1962 r. Tempo było tak narzucone, że o mały włos, nie doszło do wojny atomowej, a „zegar zagłady” w Chicago nie nadążał za wydarzeniami. Widocznie nie tylko w związkach partnerskich przechodzi się z etapu od nienawiści do miłości („Love, hate, love” – Alice in chains ?). Co dziwne w muzyce „dentnte” nastąpiło dopiero po 1980 r. kiedy to sytuacja na świecie się zaostrzyła. Więc może dlatego…Ale zaczyna się dość niepokojąco piosnką Kim Wilde Cambodiaz 1982 r. album „Select”, której to tekst jest tęsknotą za ukochanym który, wyleciał na wojnę Kambodżańsko-Wietnamską, zwalczać reżim Czerwonych Khmerów. Niestety już z niej nie wrócił…” Wiem na pewno, nie zobaczy więcej jego twarzy”.

W jeszcze inny rejon świata przenosi nas David Bowie, w piosence „China girl” z 1983 r. Tutaj słowa uznania należą się Iggy Poppowi, który nie tylko ją napisał, ale też wykonał w 1977 r.  Jednak teledysk jest bardzo polityczny. ” Dam ci telewizje, dam ci niebieskie oczy…”. I pomyśleć, że telewizja i radio były kiedyś symbolami wolności. Przynajmniej po Zachodniej stronie.

 

Z kolei piosenka Ultravox Dancing with tears in my eyes” z 1984 r. z albumu Lament., przedstawia tragiczną ostatnią noc ukochanych, kiedy to dochodzi do awarii w jednej z elektrowni jądrowych na terenie państw Zachodnich. Tekst jest reportażem tej „nocy”:” jestem sam z moją ukochaną, pijemy, by zapomnieć o nadchodzącej burzy, kochamy się przy dźwiękach naszej ulubionej piosenki…”.

W jeszcze inny rejon świata przenosi nas Elton John w piosence Nikitaz albumu Ice on fire z 1985 r. Tzn. za wielki mur, i nie jest to Wielki Mur Chiński dzielący zwaśnione strony. Akcja dzieje się w podzielonym Berlinie przy Murze Berlińskim a konkretniej przy odprawie celnej. „Zobaczyłem Cię przy murze, dziesięciu twoich ołowianych żołnierzyków w szeregu z oczami jak płonący lód,  ludzkie serce uwięzione w śniegu”. A to były czasy kiedy we Wschodnich Niemczech nie było jeszcze Strefy Schengen i  każde podejrzane przekroczenie granicy groziło utratą zdrowia lub życia. Więc może doceńmy, że ją w końcu mamy.
Z perspektywy czasu teledysk wygląda dość anachronicznie. Pytanie czy piękna celniczka odwzajemniała uczucia podmiotu lirycznego, pozostaje bez odpowiedzi… „I jeśli przyjdzie czas, że broń i bramy nie będą, już dłużej cię powstrzymywać”. Właśnie !

 

 

BORN-IN-THE-USA-17

Bruce Springsteen w końcowym kadrze teledysku  Born in The USA ( reż. John Sayles).

 

Burzenie murów – czyli karnawał „Solidarności”, stan wojenny i droga do wolności.

 

Kiedyś znakomity psychoanalityk i seksuolog Wilhelm Reich ( jego książki palono w III Rzeszy jak i w USA) w „Mordercach Chrystusa” napisał takie zdanie ” trzeba gdzieś przynależeć, żeby nie być posądzony o działalność wywrotową”. A co jeśli ktoś się zapisał do organizacji która prowadzi właśnie działalność tego typu i nazywa się NSZZ „Solidarność”?

I jeszcze początki tego ruchu społecznego nie były takie różowe. Albowiem już z rok po powstaniu władze PRL przeprowadziły dość ryzykowną operację stłumienia buntu siłą. Tutaj zatrzymajmy się na chwilę, bo znowu do głosu dochodzi krzepiąca i podnosząca na duchu muzyka.

Jest przepiękna „Polonaise„, czasu stanu wojennego, duetu Jon & Vangelis (Jon Anderson i   Ewangelos Odiseas Papatanasiu), z albumu Privite collecion wydanej w roku 1983. Właściwie to wokalista zespołu Yes zazwyczaj pisał teksty, a do tego miał talent, bo grając rocka progresywnego czy metal progresywny trzeba mieć głowę do pisania poetyckich tekstów. Natomiast Vangelis komponował do tego muzykę. Głównie elektroniczną. ” Jeśli zabierzesz mi poczucie wolności, jeśli zabierzesz mi dom, nie wygrasz mnie nigdy” i dalej ” Jutro nowy poranek, jutro nowy dzień, w naszych dzieciach jest to poczucie wolności, niech używają go mądrze”. Zresztą w pierwszym notowaniu kultowej już listy przebojów programu III Polskiego Radia, zwyciężyła inna piosenka tego duetu I’ll find my way home„...Nadal nie mogę odżałować tego Vangelisa w Yes. I Jon Anderson pewnie też.

Dostaliśmy też Shadow on the wall” od Mike’a Oldfielda, zaśpiewaną przez charyzmatycznego, dziś nieco zapomnianego, wokalistę Rogera Chapmana. A było to też w 1983 kiedy stan wojenny został zniesiony. Hardrockowa piosenka została umieszczona na albumie Crises i traktowała o więźniach politycznych:

 

”  Traktowali mnie jakbym był zły
Mrozili mnie dopóki się nie odchłodziłem
Bili mnie dopóki nie osłabłem
Trzymali mnie dopóki nie stałem się stary
Smażyli mnie dopóki nie stałem się zmęczony
Pchali mnie dopóki nie upadłem
Traktowali mnie jak kryminalistę
Jak cień na ścianie. „

 

W 2005 r. w Stoczni Gdańskiej na 25-lecie „Solidarności”, wirtuoz muzyki elektronicznej ( znowu?), Jean-Michel Jarre zinterpretował „Mury” Jacka Kaczmarskiego.  Akurat ten muzyk jest w ostatnim czasie zaangażowany politycznie w Diem25 ( Ruch Demokracji w Europie 2025).

Z polskich smaczków było jeszcze niemieckie Tangerine dream, elektroniczna ekipa prowadzona przez Edgara Froese, ucznia Salvadora Dali. W 1983 r. roku koncertowali w Warszawie, co uwiecznili na albumie rok później. Zawiera utwór „Poland . Z „pół-instrumentalek” była jeszcze słynna Warszawa” wspomnianego już wcześniej Davida Bowiego i Brina Eno ( też wspiera Diem25) z 1977 r.

 

EPILOG

 

” Panie Gorbaczow, zburz pan ten mur „ apelował prezydent USA R. Reagan do prezydenta ZSRR M. Gorbaczowa, zwolennika „Trzeciej drogi”. Może właśnie dlatego bardziej go lubili na Zachodzie niż Wschodzie. Czasem kiedy dwa systemy rywalizują i koegzystują obok siebie przez wiele dekad upodabniają się do siebie, po czym następuje praktycznie symbioza. W 1945 r. USA i ZSRR były całkowicie od siebie odmienne. W latach 1989 – 1991 obydwa te mocarstwa były już łudząco do siebie podobne. Francuski intelektualista liberał, Raymond Aron, analizował przed laty, że narody bloku sowieckiego same się wyzwolą, bowiem nie da się zapanować nad wieloma milionami jednej cywilizacji nad drugą – nie trzeba im nawet pomagać. Tak też się stało. Pójścia drogą na „zachodnią” namawiał popowy duet Pet Shop Boys w piosence „Go west„.

W 1989 r. w czasie trwania w większości przypadków, pokojowych przemian ustrojowych
w Europie Środkowo-Wschodniej do Polski przylatuje Stevie Wonder. ” Muzyka jest ponadnarodowa” – powiedział kiedyś perkusista Queen, Roger Taylor w znacznie gorszym kontekście – wojny o Falklandy. I miał rację. W prawdzie, nie znam się dobrze na twórczości S. Wondera,i nie wiem czy napisał jakąś piosnkę nt. „zimnej wojny”, ale „Ebony and Ivory” w duecie z Paulem McCartney’em wyszło znakomicie. ” Ludzie są wszędzie tacy sami gdziekolwiek pójdziesz…W każdym jest dobro i zło”. Ktoś powie: ale na pianinie czy keybordzie klawisze białe są większe od czarnych!…Tylko nie wiem czego ma to dotyczyć, jakieś wyższości ras nad innymi? Moja rasa jest mojsza niż twojsza, moja religia jest mojsza niż twojsza, mój naród jest…itd. Nie wiem jak można być brunatnym faszystą (nazizm, faszyzm) lub czerwonym faszystą (komunizm) będąc Polakiem? Tym bardziej znając historię najnowszą tego narodu i ile on przecierpiał.Nie wiem czy dobrze wsłuchaliśmy się słowa niektórych piosenek. Przynajmniej niektórzy.

 

W 1990 roku nadeszło „nowe”. Progresywno-metalowy zespół Queensryche publikuje singiel Empire z albumu o tej samej nazwie. ” Dziesięciu martwych w Chinatown, niewinnych „.. Afroamerykanin, znów uwięziony, trzyma w swych dłoniach łańcuch „…”Czujesz, jak się zbliża? Imperium!” – śpiewał złowieszczo Geoff Tate, zapowiadając w tym tekście hegemonię  Stanów Zjednoczonych nad światem.   

 

 

 

Piotr Wildanger

 

Czytaj również